1 września
Drzemiąc usłyszałam kroki mamy od razu skręciło mnie w żołądku, miałam nadzieję, że zapomniała i nie będę musiała wstawać i iść do tej nowej szkoły. Śmieszne, że w ciągu tamtego roku zmieniałam szkołę 3 razy, w jednej nie pasowało to, w drugiej to a teraz przeprowadzka. Pięknie, nie dość że nowa szkoła, nowe miasto to jeszcze nikogo tutaj nie miałam. Wszystko od nowa, mam złe przeczucia co do tego roku, ale mam nadzieję, że się mylę
- Blanka, wstawaj bo się spóźnisz
- Ale mamo, ja nie chcę iść do tej szkoły
- Wiem, myślisz że mi też jest łatwo ciągle się przenosić, zmieniać pracę ? No właśnie, szykuj się w kuchni masz śniadanie i jedziemy
- To po co nam te przeprowadzki ?
- Koniec dyskusji, zbieraj się... Czekam na dole
Przerzuciłam oczami i wygrzebałam się spod cieplutkiej kołdry, czego nie miałam zamiaru robić. Spojrzałam na kartony w pokoju i aż zachciało mi się śmiać, kto normalny co chwilę zmienia miejsce zamieszkania, no przecież to nienormalne, ale jak widać ja nie mam tu nic do powiedzenia.... Niechętnie się ubrałam i zeszłam do kuchni... No tak 'śniadanie' jedna kanapeczka i kubek herbaty... ehhh spojrzałam do szafki, która lśniła czystością, co znaczyło też że nie znajdę w niej nic do zjedzenia... Na pewno najem się jedną małą kromką z... z.... hmm co to jest, o to jest pytanie... pachnie trochę jak.... mmm przeterminowany serek , nie no cudownie... Chyba kupię sobie coś po drodze,
- Mamooo ! Wychodzę, kupię sobie coś po drodze bo tą przeterminowaną kanapką się nie najem
W odpowiedzi usłyszałam tylko mhmmmmm ehh ten entuzjazm.. Chyba nie ma osoby która cieszyłaby się na rozpoczęcie roku...
Ledwo co wyszłam z domu i dobiłam do trójki widocznie czymś rozbawionych chłopaków
- Ej mała ! Uważaj może, nie wychowali Cię! Nie wiesz jak z domu wyjść ?
Liczyłam na to, że któryś z jego kolegów coś powie, ale oni woleli zacząć się śmiać, nie musiałam za długo tak z nimi 'rozmawiać' w sumie to ich słuchać bo od razu poszli przed siebie. Pech był taki że musiałam iść za nimi i znosić ich poryte śmiechy i gadki. Co chwilę przewracałam oczami bo nic innego mi nie zostało
20 minut później
Właśnie stoję pod wejściem do szkoły, nie ukrywam, że jestem przerażona. Wejdę i wszyscy zwrócą uwagę na mnie, może to i początek roku, przyszli luzie z gimnazjum ale jakoś czuję, że wszyscy będą patrzeć na mnie... Weszłam i i i... nie pomyliłam się, chyba każdy choć kontem oka patrzył się na mnie, ja wiodłam po nich wzrokiem i tylko się uśmiechałam a w myślach powtarzałam sobie jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze ... Szukałam swojej klasy ale jakoś nie mogłam jej znaleźć, więc po prostu weszłam na salę i zajęłam pierwsze lepsze wolne miejsce, usiadłam koło przystojnego bruneta o pięknych piwnych oczach i bliznach po kolczykach. Jego uśmiech był tak cudowny, że nie potrafię go opisać, po prostu był jak anioł... tyle, że bez skrzydeł. Gapił się na mnie pół apelu a ja tylko spoglądałam kontem oka czasami lekko się uśmiechając.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz