niedziela, 14 września 2014

ROZDZIAŁ 3

*15 minut później*

Wreszcie się skończyło, plan jakoś super świetny nie jest, ale przynajmniej nie kończymy tak późno, może i zaczynamy jutro na 8 ale kończymy o 14 więc źle jak na razie nie jest.... Z sali wyszłam z Madzią, bo przez te 45 minut się dogadałyśmy i czuję jakbym znała ją od zawsze, gdy szłyśmy przez korytarz zaczepił nas Dawid, omal nie umarłam tak się przestraszyłam

- Buuu ! - krzyknął
- Jezu Kwiat ! - Odpowiedziała mu krzycząc na całą szkołę Magda
- Wystraszyłem was ? - zapytał jakby nie znał odpowiedzi
- Nieee coś ty - odpowiedziałam ironicznie
Kwiat tylko się zaśmiał, no nie powiem śmiech miał słodki ale meega śmieszny, tak śmiesznie kwiczał, że ja i Madzia zaczęłyśmy śmiać się z nim.... aalbo z niego

- Blanka ! - powiedział kończąc się śmiać
-Mhm ? - zapytałam patrząc w jego śliczne oczka
- Ty gdzie mieszkasz ? - zapytał uśmiechając się niczym pedofil
- emmm jakieś 15 minut stąd... -odpowiedziałam próbując się nie śmiać
- Dużo mi to dało - spojrzał się oczekując wyjaśnienia
- Jaka ulica ? Albo obok czego ? - dodał chwilę potem
- emm jest to obok Biedronki, tam za mną jest też Mak, a ulica hmmm - próbowałam przypomnieć sobie jej nazwę
- Energetyków ?? Też tam mieszkam, kilka bloków od Maka - pomógł mi z nazwą ulicy
- Tak ! Energetyków ... Na prawdę tam mieszkasz ? - zapytałam zachwycona, ale starałam się to ukryć
- No tak, jak się nie mylę to mieszkasz w klatce nr.... o...siem ? - zapytał niepewnie
- Znaczy tam są też domki jednorodzinne, to mieszkam w jednym z nich i on ma nr 15 jak się nie mylę

Dawid się tylko uśmiechnął i dodał że może pójść ze mną bo ma po drodze, na co ja przytaknęłam i w trójkę, razem z Madzią udałyśmy się w stronę Energetyków
Szliśmy tak w sumie z pół godziny, bo ciągle się z czegoś lub kogoś śmialiśmy, zatrzymywaliśmy się i jakoś tak zeszło, strasznie się cieszyłam, że udało mi się dogadać nie tylko z Madzią a z Dawidem również.

- Cholera ! Zapomniałem, muszę wpaść do cioci, emmm to do zobaczenia jutro ! - wykrzyknął i szybko się oddalił, najwyraźniej czymś się zdenerwował ale ani ja ani Madzia nie wiedziałyśmy czym. Wtedy podbiegli do nas Ci wstrętni chłopcy z klasy

- I wszystko jasne... - usłyszałam Madzię. Wtedy i ja zrozumiałam, najwyraźniej Dawid się ich bał, czy coś w tym stylu.
- Co księżniczko ? Koleżankę sobie znalazłaś, mówiliśmy Ci, że jak co to do nas. - zaczął jeden
- Ej odwalcie się od niej co !? Kuba ty też taki mądry jesteś, ale tylko jak z kolegami... więc się skończ popisywać - starała się mnie bronić Madzia za co podziękowałam jej, ale wzrokiem, bo zaraz coś by im nie pasowało Ale no jeden z nich się nudził i popchnął mnie tak, że upadłam na ulicę i o mały włos nie potrąciło mnie auto, na szczęście zjechało na drugi pas

- KUBA ! KRETYNIE, JESTEŚ NIENORMALNY ! IDĘ JUTRO Z TYM DO DYREKTORA, TY POWINIENEŚ SIĘ LECZYĆ IDIOTO ! - krzyczała na nich Magda jednocześnie pomagając mi się podnieść. Oni tylko się zaśmiali ale na szczęście odeszli. Byłam strasznie brudna, w dodatku miałam rozwalone kolano i zakrwawiony nos.
- Cholera, Blanka, rozwaliłaś nos i kolano, czekaj dam ci chusteczkę, dobrze się czujesz ? - zamartwiała się, ledwo ją znałam a była tak bardzo kochana. Ja tylko przytakiwałam, troszkę śmieszne były jej ciągłe pytania o to czy dobrze się czuję, czy coś mnie boli ale doceniałam to, gdyby nie ona, pewnie w ogóle bym się nie podniosła. W końcu dotarłyśmy do jej domu, mieszkała ulicę wcześniej niż ja.
- Pa Magda ! Dziękuję, że mi pomogłaś, do zobaczenia - powiedziałam i przytuliłam ją na pożegnanie.
- Ej no weź nie dziękuj, ty pewnie też byś mi pomogła, pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć. Trzymaj się, do jutra ! - odpowiedziała mi i zniknęła w ciemnej klatce schodowej. Trochę dziwnie się czułam, czułam jakby oni ciągle za mną szli, ale na szczęście to tylko moja wyobraźnia. W końcu znalazłam się pod drzwiami do domu, od razu jak weszłam mama podbiegła do mnie i jak Madzia zadała mi serię pytań : Co się stało, dlaczego tak wyglądasz, dlaczego leci ci krew z nosa, czemu masz rozwalone kolano, ktoś cię napadł? znasz tego kogoś... Nie chciało mi się znów tłumaczyć więc tylko powiedziałam że nic się nie stało i poszłam do góry. Nie wiem czemu ale od razu jak położyłam się na łóżku zaczęłam płakać. Brakowało mi moich przyjaciół z poprzedniego miasta tam miałam w każdym poparcie a tutaj ? Tylko Madzia no i w sumie Dawid chyba też, ale to mi nie wystarcza, brakuje mi osób z którymi żyłam 5 lat, miałam nadzieję, że z Katowic się nie wyprowadzę, ale jak zwykle się myliłam.... Nawet się nie obejrzałam a zasnęłam, w butach i brudnych ciuchach.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz